"Charlotta's story"
anulka123456789free-girlzapiski-czarownicyBlog ALi







About * Fav me or Link me * Guest Book

2

piątek, 1.maja.2009, 10:11
Coś mnie obudziło. A właściwie ktoś. Kobieta, która się dosiadła właśnie próbowała mnie dobudzić, bo zatrzymaliśmy się na stacji w Bostonie. Przez chwilę nie wiedziałam skąd wie, gdzie wysiadam. Dopiero później przypomniałam sobie, że rozmawiałam z nią wcześniej, gdy przyszła do przedziału.
Byłam jej wdzięczna, że mnie zbudziła. Niestety nie zdążyłam jej podziękować. Usłyszałam głośny gwizd oznaczający, że pociąg już odjeżdża. Szybko schwyciłam bagaż i poleciałam do drzwi. Co prawda zdążyłam wysiąść, ale… Mój bagaż się zaklinował w drzwiach, które automatycznie się zatrzasnęły! Totalnie nie miałam pojęcia, co robić. No bo serio – nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji, że pociąg trzymał mi walizkę i nie chciał oddać. I który w dodatku powoli jechał. Nie traciłam jednak nadziei i z całej siły ciągnęłam za rączkę. W pewnym momencie poczułam, że uścisk bramki się rozluźnia i zanim zarejestrowałam, co się dzieje… Leżałam na podłodze z walizką przyciągniętą do siebie.
Znów dał mi się słyszeć gwizd, który przeszył całe moje ciało. Nie było to zbyt przyjemne. Ujrzałam, że pociąg się zatrzymał, a drzwi, z którymi się siłowałam były otwarte. W nich zobaczyłam puszczającą mi oko kobietę z przedziału. Miło z jej strony, że nie pozwoliła mi zgubić rzeczy. Chociaż, jakby się bardziej zastanowić i tak drogocennego tam nie było.
Opuściłam peron i zastanawiałam się, gdzie pojawia się tata. Czy o mnie zapomniał? Dziwne. W tym samym momencie poczułam wibracje komórki i przeczytałam SMSa. Jak się okazało: od Dean’a.
„Czekam na parkingu. Tata”
Pomaszerowałam, więc na ten parking, lecz nie wiedziałam, do którego samochodu powinnam się kierować. Dostrzegłam jednak dość wysoką postać wyłaniającą się z granatowego opla lotusa. Dostrzegłam w niej znajome rysy, więc podbiegłam się przywitać.
– Jak podróż? – Spytał, kiedy wsiedliśmy już do samochodu
– Hm, w porządku – nie miałam zamiaru mówić o mojej przygodzie z bagażem, bo by chyba dostał apopleksji, czy czegoś tego pokroju. – Jestem tylko trochę zmęczona.
– Ach, tak, jasne. W domu czeka na ciebie przygotowany pokój – szczerze byłam ciekawa jak mieszka. Czy dawał sobie radę z prowadzeniem domu, czyli prowizoryczne czynności jak sprzątanie, gotowanie, pranie i inne rzeczy.
Przytknęłam twarz do szyby i patrzyłam na przesuwające się szybko obrazy. Nie znajdowało się za nimi nic ciekawego. Jedynie drzewa. Z każdą minutą coraz więcej drzew, aż w końcu jechaliśmy przez las. Spojrzałam na tatę, a jego twarz wyglądała, jakby się bił z myślami. Zdawał się, że chciał mi coś jeszcze powiedzieć. Nie pomyliłam się.
– Można powiedzieć, że w domu czeka niespodzianka – zawahał się. Spojrzał na mnie i oczekiwał mojej reakcji.
– Hm. Super – powiedziałam automatycznie. Jego twarz wyglądała niepewnie. Nie lubię tego typu niespodzianek, z których nie wiadomo, czy się będziesz cieszyć, czy wręcz odwrotnie.
Resztę drogi jechaliśmy w milczeniu. Tata zastanawiał się chyba nad tym jak zareaguję na to, co przygotował, kiedy dotrzemy do dom. Żeby nie myśleć o tym, powróciłam do mojego snu. Zastanawiałam się dlaczego nie mogę dostrzec twarzy tego chłopaka. Nie dawało mi to zupełnie spokoju i czułam się przez to beznadziejnie. Moje rozmyślenia przerwano, kiedy dojechaliśmy pod dom. Jak na moje oko wyglądał całkiem nieźle. Dwupiętrowy w kolorze przyjemnym dla oka – piaskowca. Już z miejsca bardzo mi się spodobał.
Na ganku zauważyłam kobietę. Blondynkę o średnio długich włosach. Uśmiechała się i machała do nas. Wyglądała na bardzo niską przy stojącym przy niej chłopaku o krótkich, czarnych włosach. Nie mogłam nic więcej powiedzieć na temat ich wyglądu ze względu na to jak daleko od nich się znajdowałam. Nie wiedziałam kim są ci ludzie, więc rzuciłam tacie znaczące spojrzenie, ten jednak odwrócił wzrok. Wziął moją torbę i udaliśmy się w stronę budynku.
Po głowie chodziły mi myśli, kim mogą być owe osoby. Podejrzewałam, że może to współlokatorzy mieszkający z tatą pod jednym dachem, by czynsz po zrzutce wynosił mniej. Niezbyt wiele miałam czasu na rozmyślania. Kiedy podeszliśmy do nich bardzo blisko, ojciec przywitał się z ową blondynką w sposób, którego się nie spodziewałam.
– To jest Porter –wskazał na młodzieńca. – A to jest moja… – Nie musiał jednak kończyć zdania, bo doskonale o tym wiedziałam kim była ta kobieta. I w głowie mi się nie mieściło jak tata mógł mi coś takiego zrobić. Nie powiedział mi o czymś tak bardzo ważnym i istotnym. Przecież mógł mnie poinformować o tym przez telefon albo w samochodzie. Mógł prawda? Zamiast tego zaczął mi bredzić o jakiejś niespodziance. Ha! Ładna mi niespodzianka. Moja wizyta w tym mieście robiła się z minuty na minutę coraz ciekawsza.
ALi
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: charlotta 2


Historia
2009
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)



Lay&HTML by ALi
Picture from Farfalle14